NIEPERELKA.COM

Szczerość to coś dla silnych ludzi. Słabi wybierają kłamstwa.

Menu Close

Autor: nieperelka (page 8 of 8)

Ach te pieniądze…

Pieniądze są bardzo ważne w każdym związku. Jest to trudny temat. Partnerzy powinni umieć o nich rozmawiać otwarcie. W dojrzałym i partnerskim związku rozmowa o pieniądzach nie jest żadnym problemem. Pieniądze niestety są potrzebne we współczesnym świecie.
W mojej historii kwestie finansowe oprócz upodobań seksualnych mojego byłego męża odegrały bardzo dużą rolę. O wielu rzeczach nie wiedziałam wcześniej a dowiedziałam się dopiero w trakcie rozwodu i podziału majątku. Niech moja historia będzie przestrogą dla innych kobiet. Domyślałam się, że wiele rzeczy jest ukrywanych przede mną ale nie do tego stopnia, o którym dowiedziałam się w sądzie.

Dobro

Wszyscy chcą twojego dobra. Nie pozwól go sobie odebrać.

Stanisław Jerzy Lec

Decyzje i wybory

Nigdy, nikomu się nie tłumacz ze swoich decyzji ani ze swoich wyborów. Przecież ludzie i tak rozumieją wyłącznie swoje własne punkty widzenia …..

Nadzieja

„Nie bójcie się. Życie jest nieprzewidywalne. Za chwilę może zdarzyć sie coś, co całkowicie rozwiąże wasze problemy …”

ks. Jan Kaczkowski

Rodzina jest zawsze najważniejsza

Rodzina partnera jest bardzo ważna. Bez względu na to jakie relacje ich łączą. Zazwyczaj mieszkał z nimi bardzo długo. Wychowywali go. Żył wśród nich przez lata i często będzie powielać ich zachowania i wybory w przyszłości. Gdy cokolwiek nie podoba Ci się na samym początku to przemyśl sens bycia w takim związku. To nigdy się nie zmieni, chyba tylko na gorsze. Oczywiście mówię to na podstawie tego co sama przeżyłam i doświadczyłam. Jednak wiele osób żyje w związkach , w których więzy partnera i jego rodziców lub jednego z nich są tak silne, że wpływają na twoje życie. Ja sama tego doświadczyłam w wielu aspektach życia.

zasada: obserwuj uważnie od samego początku rodzinę partnera i zastanów się jak coś Ci się nie podoba lub Cię niepokoi. To się nie zmieni. Jeśli tylko to na gorsze .

Mamusia

Matkę Jareczka poznałam jako pierwszą i to dwa lata wcześniej zanim poznałam jej synka. O tym pisałam w pierwszym rozdziale. Namawiając mnie do poznania syna opowiadała mi o całej rodzinie. Wiedziałam, że pracuje razem z ojcem od czasu studiów prowadząc firmę z branży instalacyjnej. Opowiadała o prowadzeniu przez nich różnych dużych inwestycji , tak w Krakowie jak i w całej Polsce. To były inne czasy. Duże budowy i inwestycje były terminowo płacone. Zawsze mówiła tylko o jednej firmie. Nigdy nie wspomniała o istnieniu dwóch firm, jednej syna a drugiej ojca. O tym dowiedziałam się po długim czasie. To jest ważne , zwłaszcza w temacie finansów …. ale o tym w innym rozdziale. Była bardzo dumna z syna. Wg niej on był motorem całej firmy i dzięki niemu wszystko dobrze działało. Wszyscy w trójkę pracowali razem w jednym miejscu. Domyślałam się, że firma bardzo dobrze egzystowała.

Nie zdawałam sobie sprawy wtedy jaka jest jej rola w życiu syna. Matka powinna być ważna dla swoich dzieci, ale nie w taki sposób jak wyglądało to w mojej historii.

Na początku matka Jareczka, Grażynka chyba mnie lubiła. Myślała, że będę grać w jej drużynie. Dlatego prawdopodobnie była tak szczera i prawdomówna. Ja niestety nie wiedziałam wtedy jakie są zasady, by zyskać jej akceptację. Nie pamiętam już od kogo dowiedziałam się co robiła zanim zaczęła pracować z mężem i synem. Prawdopodobnie od niej lub od Jareczka. Kiedyś pracowała w urzędzie państwowym w dziale kontroli nieruchomości. Od syna dowiedziałam się, że nie ma skończonych żadnych studiów. Dla ludzi urodzonych w okresie okołowojennym skończenie studiów nie było trudne i dawało coś czego nie można określić jednym słowem. Coś w rodzaju obycia, kultury i poznania świata oraz życia. Po niej było widać, że jej tego bardzo brakuje. Ona była i jest po prostu głupia. I w tym momencie stwierdzam tylko fakt. Bo jak inaczej można określić człowieka, o którym nawet jego dzieci maja takie zdanie i wcale tego nie ukrywają. Niejednokrotnie gdy powiedziała jakąś głupotę na spotkaniu rodzinnym lub towarzyskim to jej syn lub córka Klara hamowali ją uwagami ” mamo nie kompromituj się ” lub ” mamo przestań już mówić”. To nie były incydentalne sytuacje. Dla mnie było to straszne. Gdyby ktoś z moich bliskich powiedział coś niemądrego to postarałabym się zwrócić mu uwagę na osobności a nie na forum publicznym. Ale jej to chyba nie przeszkadzało a napewno niczego nie nauczyło.
Jednak przy tym wszystkim była bardzo konsekwentna, robiąc wszystko by syn pracował razem z nimi. Na początku tego wyraźnie nie dostrzegłam, ale z czasem widać było, że jest jej potrzebny głównie po to, by dzięki firmie i pracy syna wygodnie żyła. Gdy została podjęta decyzja o ślubie to zaczęto mnie traktować jakbym była jedną z nich, a najbardziej zauważalne było dla mnie , że w mojej obecności rozmawiano o wszystkim, tych niewygodnych dla rodziny sprawach także.
Opowiadała mi wtedy o całej rodzinie. Między innymi o bracie męża, z którym kiedyś razem prowadzili firmę. Jeździli na wakacje, spotykali się towarzysko i na imprezach rodzinnych. Dzieci razem się bawiły. Normalne rodzinne życie. Wszystko skończyło się gdy żonie brata, księgowej nie spodobały się rozliczenia finansowe między braćmi. Grażynka powiedziała mi, „że co ona sobie myślała że ja jej pokażę rachunki?” To było dużo wcześniej zanim poznałam Jareczka. Wtedy cała rodzinna przyjaźń się skończyła. Z wyjątkiem naszego ślubu, na który uważałam że cała rodzina powinna być zaproszona to widziałam ich jeszcze może na jakimś pogrzebie. Nigdy nie byliśmy zaproszeni przez tamtą część rodziny na żadne śluby, chrzciny itp imprezy pomijając zwykłe towarzyskie spotkania. Tak jakby oni nie istnieli. A to przecież rodzony brat ojca Jareczka.

zasada: jeśli słyszysz, że w rodzinie twojego partnera były kłótnie o pieniądze to pomyśl kilka razy więcej, bo kiedyś możesz ty być w podobnej sytuacji

Poznając ją bliżej to na początku jej żałowałam, bo chyba nie była szczęśliwa w swoim życiu. Opowiadała o wielu sytuacjach, w których Jareczek będąc jeszcze dzieckiem bronił ją przed mężem. Miał wtedy około 12 lat. Dla mnie to było jednoznaczne. Teraz wiem dlaczego Jareczek był pewien, że nigdy nie odejdę od niego.

Bo człowiek, który żył w rodzinie gdzie stosowana była jakakolwiek forma przemocy ma całkowicie nieprawidłowy obraz związku między dwojgiem ludzi. Dodatkowo gdy matka nic z tym nie robi i pozwala tak traktować się przy dzieciach …… Potem taki mężczyzna uważa, że bez względu na to to co się dzieje to kobieta i tak nie odejdzie. Ja wielokrotnie słyszałam ” i tak nic nie możesz zrobić ….. musisz się z tym pogodzić …” itp. Wiem, że część kobiet uważa, że musi trwać w takim związku dla dzieci. Wiem …. sama trwałam dla syna. Ale w pewnym momencie trzeba myśleć też o sobie i o dzieciach w ich już dorosłym życiu.

W to co się działo w ich domu uwierzyłam w pełni w trakcie spraw sądowych, gdy zobaczyłam reakcję byłego teścia na niewygodne pytania. Jestem pewna, że gdyby nie miejsce publiczne i inne osoby w pobliżu to osoba zadająca pytania napewno by oberwała.

Jednym z momentów zwrotnych w stosunku do mnie było moje oświadczenie, że nigdy nie zgodzę się mieszkać z nią w jednym domu. Od początku poznania jej wiedziałam, że jej ideą fix jest posiadanie domu. W trakcie namawiania mnie na poznanie syna opowiadała o swoim domu, z którego musiała się wyprowadzić , bo na tym terenie budowano osiedle. W jej opowiadań wynikało że była to prawie rezydencja. Parę lat poźniej jedna ze znajomych rodziny wyprowadziła mnie z błędu. Ta jej niesamowita ojcowizna to była chyba jedna izba prostego starego domu. W zamian za to dostała ona i brat duże mieszkanie oraz ziemię. Wiele razy skarżyła się, że jej mąż nie zadbał o to by ich nie zmuszono do przeprowadzki. Gdy poznałam jej syna zorientowałam się, że jedną z najważniejszych rzeczy dla niej jest znalezienie domu lub ziemi, by tem dom wybudować. Jareczek zawsze jej towarzyszył w oglądaniu nieruchomości. Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale doszło do mnie, że ona liczy na to, ze ja z Jareczkiem będziemy razem z nią mieszkać. Byłam zdumiona. I powiedziałam, że nie zgodzę się nigdy mieszkać z nimi. Tu nie chodziło o to czy ich lubię czy nie. Zresztą to był sam początek znajomosci i nie zdawałam siebie sprawy z wielu rzeczy. Ja po prostu nie wyobrażałam sobie mieszkać z rodzicami swojego męża/partnera. To był pierwszy zgrzyt. Ona chyba była niezadowolona i to bardzo.

Początek

JAk to Się zaczęło…

Wszystko zaczęło się nietypowo. Moja chrzestna matka chciała bym wyrosła na młodą elegancką damę i namówiła mnie na korzystanie z usług manicure. Miałam wtedy około 18 lat. Wiedząc, że nie mam na to środków płaciła za moje piękne paznokcie do końca moich studiów. Nie wiedząc wtedy, pośrednio przyczyniła się do poznania przeze mnie mojego byłego męża a także do wszystkiego co się z tym wiązało i wiąże teraz. Zrobiła to zupełnie nieświadomie. Osobą, do której chodziłam dwa razy w miesiącu na manicure była pani Maria. Przez te kilka lat poznaliśmy się bardzo dobrze.

Nie pamiętam dokładnie dnia kiedy poznałam matkę Jareczka, tak zawsze o nim mówiła. Pamiętam, że przez parę lat przychodziła zawsze po mnie na manicure pewna kobieta. Często przychodziła wcześniej i przysiadała się do stolika włączając do rozmowy. Nie była zbyt atrakcyjna. Niska i bardzo otyła, na pierwszy raz oceniłam ją na ponad 60 lat. Póżniej dowiedziałam się, że miała wtedy 52 lata …. zawsze czarne włosy z krótką grzywka, dodawały jej wieku. Zresztą przez kolejne dwadzieścia lat, poza jeszcze dodatkowymi kilogramami niespecjalnie się zmieniła. Starała się być bardzo miła. Około 2 lata zanim zanim poznałam Jareczka rozpoczęła namawiać mnie na randkę z synkiem. Początkowo traktowałam to jako zabawne . Jednak z czasem była bardzo nachalna, w czym pomagała jej pani Maria. Opowiadała o tym jak wspaniałe skończył studia, jaki jest mądry i przystojny. Typowa matka zakochana w swoim synu. Mieszkał z rodzicami mimo, ze zbliżał się do trzydziestki , co dla niej było bardzo normalne. Wtedy dowiedziałam się mnóstwo o ich życiu, wspólnej pracy rodziców z synem i prowadzeniu firmy z branży instalacyjnej. Mnóstwo historii o ich rodzinie i życiu codziennym.

Wtedy słuchałam jej dla zabicia czasu, manicure trwał około 30 minut. Gdy dla świętego spokoju powiedziałam jej, że nie wiem jak jej syn wygląda to na następny raz przyniosła zdjęcia. Była bardzo uparta. Kończyłam wtedy studia medyczne, co dla ludzi jej pokroju było chyba bardziej wartościowe w ocenie człowieka . Zresztą potem, po latach, od sąsiadów usłyszałam , że chwaliła się wtedy , że jej syn poznał „lekareczkę”.

zasada : nigdy nie poznawaj partnera przez jego matkę !!!!

Kończyłam wtedy ostatni rok studiów. Nawet spotykałam się wtedy z jednym chłopakiem ode mnie z roku. Jednak stwierdziłam, że jak się nie umówię z jej synem to nie da mi spokoju . Nie wiedziałam wtedy, że nie byłam jej pierwszą zdobyczą. Po latach dowiedziałam się , że były inne które próbowała namówić na spotkanie ze swoim synem. Jednak były mądrzejsze ode mnie i uciekły. Zgodziłam się na spotkanie. Datę spotkania i miejsce zaproponowała ona. ….. to nie była era dostępnych telefonów komórkowym ….. miałam umówione spotkanie z matką chłopaka nie rozmawiając wcześniej z nim.

Spotkałam się z nim pierwszy raz w ciepły sierpniowy dzień. Moje pierwsze wrażenie … wysoki, przystojny mężczyzna koło trzydziestki. Przyjechał samochodem, o którym opowiadała jego matka. Zabrał mnie na kawę. Pamiętam, że był bardzo spokojny i starał się być miły. Nie pamiętam dokładnie o czym rozmawialiśmy. Były to jednak luźne tematy, prawdopodobnie o tym czym zajmowaliśmy się, chyba też o muzyce itp. Najbardziej zapamiętałam jego cichy sposób mówienia i ten dziwny spokój. Nie był otwartym człowiekiem. Odbiegał bardzo zachowaniem od moich znajomych. Moi znajomi wtedy to koledzy ze studiów. Ciężkie studia połączone ze stresem, ale mnóstwo wesołych towarzyskich ludzi umiejących się bawić. Czasem aż za bardzo. Imprezy, alkohol a sprawy seksu nigdy nie stanowiły tabu, ale to ostatnie to akurat normalne w tym zawodzie. Tu spotkałam kogoś zupełnie odmiennego, cichego i spokojnego. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że mimo prawie trzydziestki nie miał doświadczenia z kobietami. Nie wyczułam wtedy tego. Teraz niestety wiem, że bardzo spokojny człowiek to nie jest dobry materiał na partnera. Niestety nie byłam aż tak bardzo doświadczona w kontaktach z mężczyznami. Teraz wiem jednak, że jakieś małe szaleństwo jest zawsze potrzebne. Po spotkaniu odwiózł mnie do domu. Nie próbował mnie pocałować i nie wyczułam z jego strony żadnych seksualnych zachowań. Ale to było pierwsze spotkanie przecież. Na drugi dzień wyjeżdżał gdzieś i nie umawialiśmy się na następne spotkanie.

zasada : Uważaj na bardzo spokojnych mężczyzn. Trochę szaleństwa też jest trochę potrzebne w życiu.

Nie bardzo wiedziałam co myśleć. Był inny i to napewno wiedziałam. Odbiegał bardzo zachowaniem od moich znajomych. Pomyślałam, że zobaczę co będzie. To nie były czasy telefonów komórkowych, tylko jeszcze wszechobecnych stacjonarnych. Zadzwonił po paru dniach i spotkałam się z nim za parę dni. Przyjechał po mnie pod dom. Pamiętam dobrze jedną rzecz. Ja byłam zawsze bardzo punktualna i staram się taka być zawsze. On umówił się ze mną na jakąś konkretną godzinę a przyjechał prawie dwie godziny spóźniony. Myślałam, że sobie odpuścił a on nawet się nie tłumaczył. Po prostu był w pracy. Zero telefonu, a mógł zadzwonić. Tak zresztą było już zawsze. Nawet jak byliśmy małżeństwem to informacji o przyjściu na daną godzinę lub zrobieniu czegoś nie mogłam nigdy traktować poważnie . W pracy zresztą było podobnie. Dwie godziny lub więcej to była norma.

zasada: Jak partner spóźnia się od samego początku pomyśl czy to ci odpowiada, bo nigdy się nie zmieni

Spotykaliśmy się na kawę co jakiś czas. Po jakimś czasie zaprosiłam go do domu, gdzie poznał moich rodziców. Moja mama była zachwycona, że przeprowadziłam kogoś do domu. Ja nigdy nie ukrywałam, że małżeństwo to nie jest mój sposób na życie, ale mojej mamie to bardzo przeszkadzało. Chodziła na śluby dzieci swoich przyjaciół, a ja ani moja siostra nie wykazywałyśmy żadnej chęci do szybkiego ślubu. Natomiast nie pamiętam kiedy poznała go moja siostra. Jej od razu się nie spodobał i powiedziała mi to . Nie wiedziała dlaczego, ale wg niej był dziwny i coś z nim było nie tak. Teraz wiem, że miała bardzo dobrą intuicję. Wyczuła to coś co ja zlekceważyłam. Moja siostra ma zresztą doskonale wyczucie co do innych ludzi. Przekonałam się o tym nie raz.

zasada : Jak bliscy czują, że coś z twoim partnerem jest nie tak to przyjrzyj się dobrze tej relacji. Oni patrzą z boku i mogą dostrzec coś czego ty nie widzisz.

Zapraszał mnie na spacery lub na kawę. Do domu zaprosił mnie dopiero za parę miesięcy. Tak jak opowiadała jego matka mieszkał z rodzicami i siostrą, chociaż miał już prawie 30 lat. Nie rozumiałam tego. Ja chociaż kochałam rodziców bardzo to moim marzeniem było się jak najszybciej wyprowadzić, ale na studiach nie było mnie na to po prostu stać. Wtedy nie wiedziałam, że jego było na to stać, tylko żył w jakimś chorym związku ze swoimi rodzicami a zwłaszcza matką. Na spotkaniach nigdy nie próbował wejść w żadne erotyczne relacje. Było to dziwne patrząc na jego wiek. Ja wtedy głupio myślałam, że jest po prostu delikatny i nie chce nic zepsuć. Niestety tego matka go nie nauczyła. Znalazła dziewczynę, ale radzić musiał sobie sam.

zasada: Jeśli dorosły mężczyzna nie chce wejść w erotyczne relacje to zastanów się jaka może być tego przyczyna.

Było dużo niepokojących sygnałów od samego początku i choć czułam, że jest jakoś inaczej niż w innych związkach to nie umiałam zapytać. Dla mojej siostry od początku był dziwny i potem wyszło dlaczego. Pomyślałam, że poczekam i zobaczę co z tego wyjdzie. Nic na siłę.