NIEPERELKA.COM

Szczerość to coś dla silnych ludzi. Słabi wybierają kłamstwa.

Menu Close

Kategoria: Dziennik

23.08.2020

Nauczyłam się, że nie warto się tłumaczyć …. kiedyś za dużo mówiłam … wiem, że inni mieli władzę nade mną …. Dziś robię swoje … i milczę …. teraz ja mam władzę nad nimi …

21.08.2020

Dzisiaj kolejna rocznica …. cztery lata temu wyprowadziłam się od Jareczka. Wprawdzie decyzję podjęłam dużo wcześniej a także przygotowałam się i wynajęłam mieszkanie …. ale to formalnie od jutra zaczynam 5 rok nowego życia. Szymon zresztą też.

Wiedziałam, że nie będzie łatwo ale sądziłam że po czterech latach uda się wszystko zamknąć. Niestety nie doceniłam sądów a także możliwości Jareczka i jego rodziny. Zawsze wiedziałam, że będzie trudno odejść i dlatego tak długo wytrwałam. Wiedziałam, że pieniądze dla jego rodziny są najważniejsze a jego mamusia ma zawsze zamiast oczu złote monety …. jednak nie doceniłam w pełni ich możliwości. Wiele osób znając moją historię twierdzi, że jest to doskonały materiał na książkę – poradnik, dlatego powstaje coś w tym stylu. 

Jednak to dzięki synowi Szymonowi zdecydowałam się odejść. Chociaż to głównie dla niego starałam się utrzymywać pozory rodziny to słysząc od niego ponad 4 lata temu „mamo, ty musisz sobie kogoś znaleźć i być szczęśliwa” podjęłam decyzje o rozwodzie. Nie jest dobre dla dziecka by wychowywało się w nieprawidłowej rodzinie i obserwowało nieprawidłowe wzorce. Szymek doskonale zdawał sobie sprawę , że to nie jest normalne. Mówił do mnie „ mamo nie przejmuj się , ja wiem, że tata jest dziwny i to nie jest normalne”. Dla Jareczka byliśmy zresztą bardzo podobni ….w jego oczach robiliśmy podobne rzeczy , mieliśmy podobne zdanie na wiele tematów  i lubiliśmy razem rzeczy, których on nie znosił. Dla mnie nigdy nie stanowiliśmy normalnej rodziny …. byłam zawsze ja i Szymon a z drugiej strony on i jego rodzice a zwłaszcza mamusia.

Dlatego podjęłam decyzję o rozpoczęciu czegoś o czym nigdy bym wcześniej  nie pomyślała. Jednak ostatnie pomysły Jareczka i jego rodziny doprowadziły do tego, że inni powinni dowiedzieć się co się działo w moim związku z Jareczkiem. Ja przez długi czas słyszałam że jestem chora psychicznie i powinnam się leczyć …. może teraz osoby zainteresowane dowiedzą się co się działo naprawdę. I to osobą, która mnie do tego namówiła jest Szymon. Szczegóły niedługo …. jak formalności zostaną dopełnione….  To tak z okazji początku piątego roku lepszego życia.

16 sierPień 2020

WRACAM DO PISANIA!!!! Lepiej zamiast opowiadać każdemu lepiej zaproponować przeczytanie historii Nieperełki. Znajomi, których dawno nie widziałam …. pandemia …. cóż taka rzeczywistość, pytają czy moje problemy z ex i sądami wreszcie się skończyły.  Dodatkowo każdy jest ciekawy co u Szymona i u mnie.

Niestety …u mnie … neverending story dalej trwa. I chyba nabiera więcej rozmachu choć za chwilę zacznie się 5 rok odkąd odważyłam się rozpocząć normalne życie  …. kłamstwa, przeszukiwanie wszystkich banków świata …. tu przez siostrzyczkę Klarcię … bo przecież gdzieś ukryłam te ogromne pieniądze, które podobno zarabiałam. I choć do sądu napływają informacje z banków, że nie mam nigdzie żadnych pieniędzy i kont …. to Jareczek z Klarunią są nieprzejednani w poszukiwaniu haków na mnie, co mi kiedyś wyraźnie oświadczył. 

Hitem ostatnich dwóch miesięcy jest wystawianie fałszywych faktur przez tatusia Jareczka czyli Janusza, tak do mnie jak i firmy, w której pracuję. Faktury są za przechowywanie moich rzeczy przez niego, bo podobno zawarłam z nim ustną umowę dwa lata temu i jeszcze zgodziłam się mu za to płacić. Trzeba być kompletnym idiotą, żeby twierdzić takie rzeczy i to jeszcze, że zrobiłam to w trakcie walki w sądzie. I to wszystko dokładnie wtedy jak tatuś Januszek zeznawał w sądzie na mój temat …. dowiedziałam się że jestem nieukiem, nierobem, nieudacznikiem i wyciągam pieniądze od jego syneczka i od niego. Zresztą Klarcia nie była lepsza. I to przy okazji mówił człowiek, który nie skończył nawet studiów. 

Doskonale sobie zdaję sprawę, że pism do mnie, moich adwokatów, mojej pracy nie pisze stary schorowany i mało pojętny człowiek tylko przepełniony nienawiścią do mnie jego synek Jareczek podszywający się pod ojca. A wiem to dlatego, że nawet biegły sądowy …. cóż świat jest mały i nawet czasem człowiek nie wie czym się zajmują jego znajomi …. potwierdził, że pisma niby od tatusia to konstrukcja zdań, słownictwo i inne mądre rzeczy, na których się nie znam, są pisane przez Jareczka.

 I to wszystko pokłosie tego, że zgłosiłam do komornika, że Jareczek przestał płacić alimenty i to jeszcze w tak śmiesznej kwocie. Gdyby jeszcze cokolwiek Szymonowi kupił lub dał w prezencie kiedykolwiek …. niestety wielkie NIC. Zresztą podobnie “ukochani dziadkowie” Szymka. Obcy ludzie są nawet zdumieni, że dziadkowie nigdy nie próbowali nawiązać kontaktu z Szymonem. Wiedząc gdzie mieszka nigdy mu nie przysłali nawet kartki na urodziny, o jakimkolwiek prezencie nawet z okazji urodzin już nie wspominając. Zresztą cóż oczekiwać inteligencję dziedziczy się po matce. W mojej historii szczególnie to widać. 

Przy okazji NIEPERELKA na FB ma już ponad 8,5 tys polubień. I czytelnicy piszą komentarze i na tej stronie na FB. I piszą do mnie. To znaczy, że ich zainteresowała ta historia. I książkę też będą kupować. Poważnie myślę o założeniu fundacji. Okazuje się , że takich kobiet jak ja jest więcej. I wiele z nich potrzebuje pomocy, bo takich Jareczków jest więcej !!!!

6.12.2019

Dziś Mikołaj i nieperełka na Facebook osiągnęła 5000 polubień!!! Chociaż nie minęło nawet pół roku odkąd powstała strona. Ogromna ilość polubień postów i mnóstwo udostępnień oraz komentarzy!!! Dziękuję wszystkim. Każdy z nas ma podobne problemy i widzę, że nie byłam odosobniona w tym co doświadczyłam i dalej zresztą doświadczam. Obiecuję, że postaram się uzupełnić blog jak najszybciej i pisać więcej na bieżąco.

20.10.2019

Minęło niespełna trzy miesiące odkąd Nieperełka zadebiutowała na Facebook’u a ma już prawie 2,5 tys polubień. Codzienne nowe cytaty i myśli „prosto z życia wzięte”. Oprócz tego mnóstwo udostępnień i komentarzy. Niektóre z nas napisały do mnie, więc wiem że mój przypadek nie jest odosobniony. Smutne tylko, że tyle osób jest nieszczęśliwych. Ja sama wiem, że nie warto żyć w chorym związku, bo to nie jest życie. A życie mamy tylko jedno.

29.09.2019

Spotkałam się z koleżanką. Powiedziałam jej, że spytałam syna co chciałby dostać z okazji imienin. Odpowiedział mi, że on nic nie potrzebuje. Pytałam kilka razy o jakąś grę lub coś do komputera. Dalej twierdził, że na razie nic nie potrzebuje …..Koleżanka też ma dzieci w podobnym wieku i też jest „w trudnej sytuacji życiowej” …. sama je wychowuje. Stwierdziła, że takie dzieci po po prostu tak mają. Nie chcą nic niepotrzebnego i nawet gdy o coś poproszą to zastanowią się kilka razy. One wiedzą, że nie jest łatwo. Kupiłam kompozycję kaktusów , które Szymon lubi i upiekłam ulubioną szarlotkę. W przyszłym tygodniu zorganizuję przyjęcie dla rodziny. I poczekam jak Szymek powie, że wybrał jakiś drobiazg imieninowy dla siebie.
Pracuję dużo i staram się zapewnić Szymonowi wszystko co potrzebuje. Jego potrzeby są na pierwszym miejscu, moje na ostatnim. Potrzebuje to wszystko co dorastający nastolatek, a dodatkowo jako osoba niedosłysząca trochę niestety więcej, choćby koniecznych dodatkowych lekcjami języków i innych koniecznych rzeczy.
Jego tatuś na początku nie płacił żadnych alimentów. Miesiąc przed pierwszą rozprawą wpłacił minimalna kwotę a sędzia przyjazny tatusiom ukrywającym dochody przyznał niewiele więcej. Raz poniżyłam się prosząc droga mailową o coś więcej. Było to ostatni raz, bo odpowiedział mi nie on, ale jego siostrzyczka Klara. Dowiedziałam się, że jej braciszek nie będzie bankomatem ( podobno standard u tatusiów po rozwodzie) a ja za dużo wydaję i powinnam nauczyć się oszczędzać. Poza tym żebym nie liczyła na nic więcej jeśli Szymon nie będzie z nimi utrzymywał kontaktów …. to samo zresztą co usłyszał Szymek od ojca.
Nie poprosiłam więcej i nie poproszę. Watpię, żeby Szymon to zrobił kiedyś. Dostaję alimenty zasądzone w śmiesznej kwocie od osoby o wysokich dochodach. Szymon nie dostał od ojca nic na żadne urodziny, święta , koniec roku i inne okazje zresztą też. Tatuś stosował zawsze system „zimnego chowu” …. zero prezentów i przyjemności. Zasady były zresztą „ogólnodomowe”. Pamiętam jak go poprosiłam raz by kupił Szymkowi żelki na lotnisku. Nie kupował nic i nic nie dawał. Kupowałam ja i dając mówiłam, że to od nas …. byłam tak głupia. Twierdził, że nie będzie rozpuszczał syna bo ja to robię.
I mam wspaniałego rozpuszczonego syna, który nic nie chce bo jak twierdzi nic nie potrzebuje. A ja wiem, że wcale nie ma wszystkiego. Cieszy się z drobiazgów i niewiele trzeba by sprawić mu radość.

27.09.2019


Dziennik to czas teraźniejszy. Minęło ponad 3 lata odkąd odeszłam od Jareczka. Niezmiennie uważam, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Niestety konsekwencje jej ponoszę dalej i prawdopodobnie długo się to jeszcze nie skończy. Odejście od człowieka o naturze narcystycznej, dodatkowo transwestyty ukrywającego swoje upodobania jest bardzo trudne. Jareczek to osoba, z którą nigdy nie ma szans dojść do kompromisu ani mediować jakąś sprawę. W swoim mniemaniu jest najlepszy i ma zawsze rację. Doświadczałam tego przez lata. Myślałam jednak, że jego nienawiść skupi się na mnie i oszczędzi Szymona, naszego syna. Myliłam się. Nie wiem skąd Jareczek brał wzorce , może od Grażyny i Janusza, swoich rodziców. Jednak pisanie SMS do syna o tym, że jest w sekcie, że jest manipulowany a także, że to on ma się interesować ojcem a nie ojciec nim a także wiele innych to nie jest droga do dobrych stosunków między ojcema synem ….. których tak naprawdę nigdy nie było. Przez te trzy lata nigdy nie pojawił się u syna w szkole ( zresztą gdy mieszkał z nim też). Nie pojawił się na żadnym zakończeniu roku, wręczeniu świadectw , nawet tym na koniec szkoły. Szymon miał zawsze świadectwo z wyróżnieniem i był wyczytywany przez dyrektora. I przy tym wszystkim Jareczek poszedł do dyrektora na koniec szkoły i powiedział, że ja stosuję przemoc fizyczną i psychiczną wobec syna, bo on nie chce go widzieć. Po tym wszystkim Szymon nie chciał mu powiedzieć, którą szkołę wybrał. Bał się, że ojciec pójdzie tam i narobi mu wstydu. I niestety nie pomylił się bardzo. Kochany tatuś parę dni temu poszedł do nowej szkoły Szymka i na spotkaniu z pedagogiem, psychologiem i nauczycielami rozwinął temat jak to on doskonale zna syna. Pomijam drobny fakt, że Szymek od prawie trzech lat nie ma praktycznie kontaktu z ojcem, bo nie chce go widzieć. Zresztą każdy obserwując naszą sytuację od lat wcale mu się nie dziwi. Na początku „tatuś roku” oznajmił, że Szymek ma problemy emocjonalne w kontaktach z dorosłymi, bo nie chce z nim i jego rodziną utrzymywać znajomości. Całe szczęście już dwa tygodnie pozwoliły kadrze nauczycielskiej poznać Szymka i zorientować się, że to jest wierutna bzdura. Poszedł jednak dalej i oznajmił, że Szymek doskonale słyszy szept w rozmowach z innymi i nie należy mu wierzyć, że jest inaczej ( dla przypomnienia Szymon jest chłopcem głęboko niedosłyszącym). Ja wiele razy słyszałam mieszkając z Jareczkiem, że on doskonale wie, ze Szymon słyszy, tylko mnie i jego oszukuje. Trzeba być chorym psychicznie, aby takie rzeczy mówić o swoim dziecku, które ma orzeczenie o niepełnosprawności i było badane i konsultowane wiele razy. Dodatkowo gdy poprosiłam grono osób na spotkaniu aby w jakichkolwiek wątpliwych sprawach rozmawiali z Szymonem to usłyszeliśmy od jego ojca, że jemu nie powinno się wierzyć bo jest manipulowany przeze mnie i we wszystkim kłamie. Zresztą manipulacja i kłamstwo to jedne z ulubionych słów Jareczka. Już na pierwszym spotkaniu z Szymkiem po rozwodzie chłopak usłyszał, że tatuś będzie wszystko nagrywał, bo on kłamie. Dodatkowo ukochany tatuś dodał, żeby nie liczył na to, że mu coś kupi lub da jeśli nie będzie z nim i jego rodziną utrzymywał prawidłowych stosunków, oczywiście według jego własnej oceny.